Twarz Brave Kids 2017

Twarz Brave Kids 2017

Tahani

Uczestników 8.edycji Brave Kids reprezentuje 12-letnia Tahani.

„Nazywam się Tahani. Pochodzę z Syrii, z miasta Ar-Rakka. Tam się urodziłam, wychowałam, chodziłam do szkoły. Stamtąd są moi przyjaciele i rodzina. Po szkole, z przyjaciółmi, bawiliśmy się na podwórku. Bardzo za tym tęsknie. Lubiłam szkołę, lubiłam wolność, którą tam mieliśmy. Kiedy zaczęła się wojna, świat zawirował. Wszystko się zmieniło i straciliśmy grunt pod stopami. Zostawiliśmy nasze małe mieszkanko w Ar-Rakka, szkołę, przyjaciół…zostawiliśmy wszystko. Moje małe marzenia zostały gdzieś tam, w gruzach. Wyruszyliśmy do Libanu, szukać bezpieczeństwa. Do Libanu, o którym nic nie wiedziałam. Jak tam jest? Co nas tam spotka? Mieszkamy w namiocie. Pracuję na polu ziemniaków. Przeżyłam wojnę, ale nie potrafię się odnaleźć w tej nowej, szarej rzeczywistości.”

Autorką zdjęcia jest Natalia Salloum, Wrocławianka. Przygotowując projekt artystyczny rozdała dzieciom kartki papieru z prośbą aby napisały o sobie.

***

Natalia Salloum:

Pewnego dnia odwiedziłam namiot rodziny Tahani. Jej tata poczęstował nas kawą po arabsku. Przyszła Tahani wraz z innymi dziećmi. Siedząc w kole próbowaliśmy sobie przypomnieć stare syryjskie bajki dla dzieci. Wtedy dzieci ułożyły historyjkę, syryjską bajkę.

Dawno, dawno temu, była sobie mała myszka, o imieniu Layla. Mieszkała w małym domku, na łące pełnej kwiatów razem ze swoją rodziną i przyjaciółmi: Ptakiem i Królikiem. Codziennie bawili się w chowanego pośród traw i liści. Pewnego dnia, gdy Layla, Królik i Ptak szukali nowego miejsca do zabawy niebo mocno się zachmurzyło i spadł deszcz. Przestraszyli się ciemności i pobiegli do domu. Ale wiatr był tak silny, że zniszczył dach. Burza szalała całą noc ale gdy tylko wyszło poranne słońce natychmiast zaczęli odbudowywać popsuty dach. Nagle usłyszeli straszliwy hałas trzech wielkich traktorów orzących ich łąkę. W panice rzucili wszystko i uciekli w stronę gór. Robiło się coraz zimniej i kiedy obejrzeli się za siebie zobaczyli, że już nic nie pozostało z ich pięknej łąki. I tak szli, i szli, i szli przez góry, w nadziei, że znajdą kolejną piękną łąkę, na której będą mogli zamieszkać. Byli zmarznięci, a małe myszki płakały ponieważ kamienie poraniły im stopy…aż znaleźli dolinę. Ale nie było tam kwiatów. Tylko kurz i błoto. Słońce zachodziło i nie chcieli spędzić nocy pod gołym niebem więc zebrali trochę odpadków i zbudowali malutki namiot aby przetrwać tę jedną noc. Do tej pory mieszkają w tym namiocie. Życie przemija, a Layla teraz bawi się w chowanego z innymi myszkami, które musiały uciekać z łąki.